Przysięga na Rynku Głównym w Krakowie

 

 

Gen. Tadeusz Kościuszko, przyjęty gorąco w Krakowie przez wojsko i spis­kowych, został ogłoszony na Rynku kra­kowskim 24 marca 1794 r. Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej (z władzą dyktatorską). Spójrzmy na te wydarzenia okiem naocznych świadków i prześledźmy atmosferę tego dnia.

 

Dzień był wyjątkowo piękny, słoneczny, gdy Kościuszko wraz z towarzyszami wyszli na Rynek naprzeciw kamienicy „Ryntowskiej” (dziś nr 31) i ujrzeli w dwuszeregu I batalion 3. regimentu Czapskiego  z ppłk. Kczewskim na koniu ubrany w granatowe mundury z czerwonymi ozdobami i srebrzystymi guzikami; obok stała półkompania artylerii K. Małachowskiego w mundurach ciemnozielonych z ozdobami czarnymi i złocistymi guzikami. Za wojskiem tłoczno było jak w dniu targowym. Na odgłos dzwonu pospieszyli do zgromadzenia mieszczanie i plebs. Podawano sobie z ust do ust nowinę o powstaniu, co przyjmowano radośnie, wiwatując na cześć Kościuszki. Ale byli i przerażeni sytuacją. Dla pełnego obrazu przytaczamy  obserwacje rajcy Florkowskiego ,,Dano znać, że już Kościuszko opuściwszy mieszkanie w pałacyku Wodzickich wprost bramy św. Anny idzie ulicą na rynek. Przed Baranami (własność Wielopolskiej) rozstępuje się zgromadzony lud, a ja widzę z głową i nosem w górę zadartym małą, czupurną figurkę, posuwistym krokiem wychodzącą z ulicy św. Anny ( i słyszę w koło- siebie powtórzone stokrotnie przytłumionym głosem to słowo: Kościuszko. Wyjąkałem i ja: Kościuszko, bo mi język skołczał ze strachu. Przyszło mi na myśl, że to nie żart będzie, kiedy ten zapaleniec, co chciał kilku tysiącami zbić całą armię rosyjską, chwyta dziś za broń. Stałem skostniały i nic już nie widziałem, nie słyszałem i dopiero straszliwy krzyk wydany przez całe zgromadzenie jakoby jednym głosem wołające: Niech żyje Polska! Niech żyje Kościuszko! — przywróciło mi zmysły”.

 

Według podpułkownika Kczewskiego „Rynek był zatłoczony”, a nastrój wywoływali spiskowcy noszący bandolety z podobizną Kościuszki i napisami: „Równość i wolność!”, „Vivat Kościuszko!”, „Wolność lub śmierć” czy „Za Kraków i Ojczyznę”.

 

Po krótkim przemówieniu Kościuszki do żołnierzy z wezwaniem do obrony wolności Ojczyzny, cenniejszej nad inne dobra świata, poseł krakowski Aleksander Linowski odczytał Akt powstania.

Akt ten, wzorowany na dawnych manifestach konfederackich, miał spełniać rolę konstytucji państwa na czas wojny. Składał się z części deklaratywnej, polityczno-społecznej oraz z zarysu struktury władz powstańczych i ich kompetencji.

 

Ogłaszano Kościuszkę „za najwyższego i jedynego Naczelnika i rządcę całego zbrojnego powstania naszego”. Podkreślano zasadę, że powstanie będzie miało charakter militarny, a dopiero po wyzwoleniu kraju zebrany sejm uchwali formy ustrojowe. Przekreślano ustawodawstwo targowicko-grodzieńskie, nie w pełni jednak wracano do Konstytucji 3 maja 1791 r., zapowiadając dalsze reformy wzmianką o braterstwie insurgentów i wyrzeczeniu się „wszelkich przesądów i opinii, które obywatelów... mieszkańców jednej ziemi i synów Ojczyzny, dotąd dzieliły lub dzielić mogą”.

 

Zapowiadając ustanowienie Rady Najwyższej Narodowej, organizację jej i dobór członków powierzano Kościuszce, na terenie województw powoływano do życia Komisje Porządkowe, a dla sądzenia spraw o zdradę Ojczyzny — Sądy Kryminalne.

 

Kościuszko złożył przysięgę przed frontem wojska, za którym skupiły się tysiące krakowian. Przysięgę składał wobec Boga, prawdopodobnie na ręce  ks. Franciszka Dmochowskiego Kościuszko powtarzał za posłem Linowskim słowa przysięgi:

„Ja, Tadeusz Kościuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi Polskiemu, iż powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie dla ochrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka Syna Jego”.

 

Potem przysięgał gen. Wodzicki i wojsko. Gdy po przysiędze padły z tłumu wołania o gilotynę dla zdrajców, gen. Wodzicki odwracając się do tłumu zawołał, „zbędna jest gilotyna, bo zbudujemy szubienice, by zdrajców wy wieszać”. W tym momencie zapanowało poruszenie i przed Naczelnika stawiono cywila, który co dopiero wjechał do miasta i podając się za adiutanta Madalińskiego domagał się niezwłocznego skontaktowania z Kościuszką. W istocie był to por. Filip Frankowski, który doniósł, że brygada 1 wielkopolska kawalerii narodowej osiągnęła w dniu tym Końskie, wzmacniając się po drodze oddziałem 4. pułku straży przedniej pod rtm. Ignacym Zborowskim, który przebił się od strony Stężycy i Ryk. Wśród szalejącego z radości tłumu Kościuszko w licznej asyście podążył teraz na ratusz, gdzie oczekiwał go magistrat i Komisja Porządkowa woj. krakowskiego obrana wg konstytucji grodzieńskiej na niedawnym sejmiku żarnowieckim (20 II 1794).

 

W sali posiedzeń, tzw. „Pańskiej”, Naczelnik wyjaśnił zebranym, że przybył na wezwanie licznych obywateli bronić Ojczyzny, a dobra wola zadecyduje o udziale w tym i krakowian. Podjęta walka nakłada obowiązki bez różnicy stanów. „W obliczu Ojczyzny wszystcy, którzy jej służą są równi”.

Poseł Aleksander Linowski, przy którym stali S. Dembowski i F. Dmochowski, a z tyłu „nie eksponujący się” prezydent Lichocki, odczytał ponownie „Akt powstania”, przyjęty gromkimi okrzykami — „wielki się stał z radości łoskot i różne wołania”. Na wniosek instygatora (prokuratora) sądu wójtowskiego St. Żukowskiego zaczęto składać podpisy na „Akcie powstania”. Akt powstania, którego oryginał uległ zniszczeniu w czasie zajmowania miasta przez Prusaków, oblatowano w księgach grodzkich (składając egzemplarz drukowany), a tłoczono go niewątpliwie w drukami Jana Maja, również w przekładzie na języki angielski, francuski i niemiecki. Umożliwiło to rozesłanie kopii za granicę, do rządów Francji, Anglii, Danii, Szwecji, Turcji, Stanów Zjednoczonych i in., nie licząc trzech potęg rozbiorczych.

 

 Naczelnik zajmował na I piętrze gabinet, przy którym był również pokój adiutantów; obok w kilku salach mieściła się kancelaria  rotmistrza kawalerii narodowej i posła Aleksandra Linowskiego, szefa kancelarii obozowej lub raczej ministra sekretarza stanu (choć bez oficjalnego tytułu), powiernika Naczelnika w tym okresie.. Funkcja ta była bardzo ważna, gdyż „Kościuszko nieporadny był w mowie i piśmie”. Jeżeli chodzi o Linowskiego, to był to człowiek wykształcony, zasłużony przy uchwalaniu Konstytucji 3 maja, a potem członek konspiracji, niewątpliwie zdolny i wymowny.

 

Jeszcze tego dnia (24 marca 1794 r.) zostały sporządzone odezwy Kościuszki do wojska ze zwrotem „Biorę z Wami kochani Koledzy za hasło: Śmierć albo Zwycięstwo!”, do obywateli, z wezwaniem do okazania miłości do wolności i gorliwości w działaniu, w czasie gdy „Cnotę i Obywatelstwo nagradzać, a ścigać zbrodnię” należy, do duchowieństwa, z zaleceniem dawania ludowi przykładu w ofiarności i modłach, wreszcie do kobiet, by włączyły się czynnie, przygotowując bandaże itp.

 

Przebieg powstania Kościuszkowskiego

Bitwa pod Racławicami

Przysięga na Rynku Głównym w Krakowie